Stowarzyszenie kibiców Lechii Gdańsk
  • Zmiana lokalizacji sklepu

    Od początku listopada zmieniła się lokalizacja Oficjalnego Sklepu Kibiców Lechii Gdańsk. Od teraz znajdziecie nas 20 metrów dalej - Podwale Staromiejskie 93.
    Nowy sklep, nowe możliwości, nowe marki! Zapraszamy!

  • Sklep internetowy Lwów Północy

    Zapraszamy na zakupu do nowego sklepu internetowego Lwów Północy http://sklep.lwypolnocy.pl

21
"My jeździmy, Wy nie gracie" - tymi słowami najlepiej można podsumować rundę wiosenną Lechii.
Niestety wczorajsze spotkanie wpisało się idealnie w to stwierdzenie. Na półfinałowy mecz Pucharu Polski z Legią w Warszawie, udało się 464 fanów Lechii wspieranych przez 2 osoby z Wisły Kraków i 5 ze Śląska Wrocław. Trzeba jednak przyznać, iż biorąc pod uwagę rangę spotkania, nasza liczba na kolana powalić nie mogła.

Sam wyjazd z Gdańska nastąpił z godzinnym opóźnieniem, co na szczęście nie utrudniło nam dotarcia na czas. Wejście na stadion przebiegało dosyć sprawnie, aczkolwiek 5 fanów z powodu procentów, zaliczyło jedynie wycieczkę pod stadion. Pod stadionem zostało również kilka osób, które nie były zapisane na listę wyjazdową.
Sektor został przyozdobiony flagami: Pruszcz Gdański, Oliwa, ChWM, Wrzeszcz, Lechia Gdańsk zdobywcy Pucharu Polski, Biało-zielona barwówka, Forza Lechia Chełm oraz znana wszystkim "M" naszego FC z Mławy.

Podczas meczu staraliśmy się dopingować, co momentami wychodziło z dość dobrym skutkiem. Długo ciągnięte "Lechia Biało-Zieloni" głośno niosło się po stadionie przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie.  Przyznać jednak należy, iż przebić się przez kilkutysięczny młyn Legionistów jest bardzo ciężko. Jednak głośne gwizdy dobiegające z sektorów gospodarzy, podczas dopingu płynącego z sektora gości, dały do zrozumienia ze nasza obecność nie była pożądana przez Legionistów. Zabawa trwała do czasu. Wraz z traconymi golami zapał wśród wyjazdowiczów gasnął, co automatycznie przełożyło się na spadek jakość dopingu.

Niestety nasze starania wokalne nijak się przełożyły na postawę kopaczy, którzy bez walki oddali gospodarzom finał Pucharu Polski. Taka, a nie inna postawa zawodników, która w tej rundzie stała się normą, wywołała sporo nerwów wśród przybyłych do Warszawy fanatyków Lechii. Po zakończeniu meczu w bardzo dosadnych słowach wyrażono dezaprobatę wobec takiego podejścia kopaczy oraz przypomniano, co trzeba robić, grając w NASZEJ UKOCHANEJ LECHII.

Należy wspomnieć tutaj o trenerze bramkarzy Lechii, Dariuszu Gładysiu, który po raz kolejny pokazał swój szacunek do kibiców. Oby więcej takich ludzi w Lechii.

Niestety nie możemy przedstawić galerii tworzonej przez naszego fotografa, gdyż, jak stwierdzono przy wejściu na stadion, "zmieniły się przepisy i aparatu wnieść nie można na sektor".

Podsumowując był to wyjazd, po którym każdy z przybyłych Lechistów ma kilka siwych włosów więcej. Teraz należy jedynie żałować, iż odebrano nam możliwość zalania Bydgoszczy biało-zieloną falą fanów Lechii...
Kategoria: Wyjazdy