Stowarzyszenie kibiców Lechii Gdańsk
  • Zmiana lokalizacji sklepu

    Od początku listopada zmieniła się lokalizacja Oficjalnego Sklepu Kibiców Lechii Gdańsk. Od teraz znajdziecie nas 20 metrów dalej - Podwale Staromiejskie 93.
    Nowy sklep, nowe możliwości, nowe marki! Zapraszamy!

  • Sklep internetowy Lwów Północy

    Zapraszamy na zakupu do nowego sklepu internetowego Lwów Północy http://sklep.lwypolnocy.pl

28

Kibice gdańskiej Lechii mieli okazję zagrać w międzynarodowym turnieju piłkarskim kibiców, który odbył się w dniach 24-26 czerwca we Lwowie.

Turniej zorganizowali kibice drużyny Karpaty Lwów, którzy przygotowali dla uczestników zawodów sporo atrakcji. Oprócz fanów z Gdańska na Ukrainę przyjechali także inni kibice z Polski. Oprócz naszych braci ze Śląska byli także fani Ostrovii Ostrów Wielkopolski.

W drogę wybieramy się już w środowy wieczór wesołym autokarem i jednym autem osobowym. Do Lwowa docieramy dopiero popołudniu następnego dnia, głównie z powodu uciążliwych procedur granicznych. Już w hotelu witają nas miejscowi wolontariusze – Lwowiacy, którzy skończyli miejscowe polskie szkoły i świetnie się posługują naszym językiem. Już tego dnia rzucamy się w wir nieskrępowanej balangi, która będzie już nam towarzyszyła nieprzerwanie do końca naszego pobytu.

Następnego dnia rozegraliśmy nasze pierwsze i jak się okazało później, ostatnie mecze. Ale najpierw udaliśmy się na Cmentarz Łyczakowski – słynną polską nekropolię, a dokładnie na jego część poświęconą Obrońcom Lwowa z lat 1918-1920, czyli Orlętom Lwowskim. Kibice Lechii znanym kibicowskim obyczajem uczcili pamięć o wielkich bohaterach walczących o polskość tych ziem. Odpaliliśmy kilkanaście rac w asyście reprezentacyjnej flagi Lechii.

Potem przeszliśmy do futbolowych zmagań – trochę rozkojarzeni nocnymi atrakcjami Lwowa przegraliśmy pierwszy mecz z reprezentacja Słowenii dziesięcioma golami. Był to spory zimny prysznic, ale później się okazało, że Słoweńcy wygrali turniej, a w ich składzie byli głównie profesjonalni piłkarze. W międzyczasie licznie dojeżdżają fanatycy Śląska, którzy przyjechali do grodu na Pełtwią w sile kilkudziesięciu osób. Wspólnie dopingujemy naszych graczy w drugim meczu z Liverpoolem. Kibice z Liverpoolu, którzy ze Słoweńcami przegrali jedynie 0-1, nie potrafili pokazać swoich umiejętności w meczu z Lechią. Mecz przebiegał pod nasze dyktando, jednakże brakowało wykończenia akcji i dlatego zakończył się bezbramkowym remisem. Nasi zawodnicy zagrali bardzo ambitnie i gryźli trawę do upadłego. Piłkarze pierwszej drużyny Lechii powinni się tego od nas uczyć ;).
Warto wspomnieć, iż owa zaciekłość w naszej grze miała swoje podłoże. Kibice z Anglii wyszli na boisko mocno wystraszeni. Przed meczem odbyli z nami rozmowę, w której, w bardzo wymowny sposób zwróciliśmy uwagę, iż angielskie przekleństwa kierowane pod naszym adresem są dla nas zrozumiałe. Bardzo szybko wycofywali się ze wszystkiego, co wcześniej sądzili na nasz temat ;) Po meczu, mając w pamięci nasze słowa, kibice „Czerwonych” stracili jakoś ochotę na integrację turniejową i podobno zawinęli się szybko na Wyspy :).

Po odpadnięciu turnieju mogliśmy się skupić już wyłącznie na integracji z miejscowymi i przybyłymi z całej Europy kibicami oraz oczywiście z urodziwymi mieszkankami Lwowa. Wydaje się, że tylko miejscowi starali się dorównać kibicom z Wrocławia i Gdańska w degustacjach miejscowych specjałów. Warto przy okazji dodać, że miejscowa gastronomia cenowo jest ogromną dla nas atrakcją, toteż „walczyliśmy” do końca (a może nawet jeden dzień dłużej :). Na sobotniej imprezie zjawiamy się tylko my i fani Karpat, co nie przeszkadza nam w popisaniu się naszymi kibicowskimi przyśpiewkami.

W sobotnie popołudnie udaliśmy się całą grupą na mecz Śląska  Dynamem Mińsk w 1/8 finału. Pomimo sporej ulewy prowadziliśmy głośny doping, który uwieńczyło odpalenie rac, podobnie, jak to robiliśmy na meczach Lechistów.

Przerwy w integracji poświeciliśmy na zwiedzanie lwowskich zabytków. W niedzielę po południu w wesołych nastrojach żegnamy się z naszymi kompanami i ruszamy do Polski. Znowu stoimy długo na granicy, więc jesteśmy w Wolnym Mieście dopiero o 6 nad ranem. Podsumowując, była to wyjątkowo udana wycieczka, a wszyscy jej uczestnicy planują już następne pobyty we Lwowie i na Ukrainie.

Ukraina w naszych oczach, pomimo wielu zaskakujących przeciętnego Polaka paradoksów życia codziennego, jawi się jako kraj dużej swobody dla zwykłych obywateli i przede wszystkim kraj bardzo atrakcyjny cenowo. Przede wszystkim jednak mieszkańcy tego zakątka Europy to ludzie wyjątkowo serdeczni i gościnni. Głównie dzięki tej gościnności spędziliśmy wspaniałe chwile we Lwowie, za co jesteśmy wdzięczni szczególnie fanom Karpat Lwów.

Zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/MatiD.Foto/LwowEurofan20112326062011r