Stowarzyszenie kibiców Lechii Gdańsk
  • Zmiana lokalizacji sklepu

    Od początku listopada zmieniła się lokalizacja Oficjalnego Sklepu Kibiców Lechii Gdańsk. Od teraz znajdziecie nas 20 metrów dalej - Podwale Staromiejskie 93.
    Nowy sklep, nowe możliwości, nowe marki! Zapraszamy!

  • Sklep internetowy Lwów Północy

    Zapraszamy na zakupu do nowego sklepu internetowego Lwów Północy http://sklep.lwypolnocy.pl

18
Wakacje to idealny czas na wyjazd, a nie ma lepszego miejsca na wyjazd jak góry. Dzieciaki z Gdańskich Domów Dziecka dzięki Stowarzyszeniu Kibiców Lechii Gdańsk – „Lwy Północy” i Stowarzyszeniu Kibiców Wisły Kraków mogły pojechać do stolicy polskich gór – Zakopanego. Do wyjazdu trzeba było szybko się przygotować, ale dzieci i wychowawcy podołali zadaniu.

Dzień Pierwszy - Niedziela
Dzieciaki czekały niecierpliwie na bus. Słychać było między nimi pełne podniecenia rozmowy. Taki wyjazd to nie lada gratka. Gdy na horyzoncie pojawił się nasz środek transportu były w siódmym niebie. Szybko zapakowały swoje bagaże i ze zniecierpliwieniem czekały na odjazd. Punktualnie o godzinie 9.00 bus wyruszył z Gdańska. Podróż mimo czasu trwania, a trwała około 12 godzin i była dość męcząca dla naszych podopiecznych, upłynęła w wesołej atmosferze. O godzinie 21 nasz busik zajechał pod pensjonat. Dzieciaki chciały wszystko od razu zwiedzać, jednak godzina pozwoliła nam jedynie na przydzielenie pokoi, rozpakowanie się i zjedzenie kolacji. Pomimo początkowych protestów podopiecznych, że nie chcą jeszcze iść spać (bo w końcu po co tracić czas na spanie), zasnęli szybko po tak długiej podróży.

Dzień drugi - Poniedziałek
Już o godzinie 8.00 słychać było rozmowy, śmiechy i bieganinę dzieciaków. Przecież nie można przespać wakacji! Nie mogły doczekać się wypadu na Rusinową Polanę. Nie kazaliśmy im czekać. Na Rusinkę wybraliśmy się szlakiem na Gęsią Szyję. Przez całą drogę towarzyszyły nam piękne widoki. Podopieczni mogli zobaczyć wypas owiec, a urzekający widok na wschodnią część Tatr i leżącą poniżej polany Dolinę Białej Wody uwiódł wszystkich.
Podczas naszej nieobecności przyjechały już dzieciaki z Krakowa, którymi opiekuje się „SKWK”. Kiedy wróciliśmy do pensjonatu pogoda zmieniła się na deszczową , ale nie zmartwiło nas to, bo nasi współtowarzysze z Sieborowic czekali już na nas z obiadem. Lody od razu zostały przełamane i po chwili nie było już żadnych podziałów. Pierwsza część integracji zakończyła się sukcesem.
Po pysznym obiedzie pojechaliśmy do Bukowiny Tatrzańskiej skorzystać z dobrodziejstw Term Podhalańskich. Czekały tam na nas wspaniałe atrakcje – jacuzzi, bicze wodne, zjeżdżalnie – choć oczywiście największym powodzeniem wśród dzieciaków cieszyła się rwąca rzeka.
Po kolacji w pensjonacie dzieciaki zamiast spać, do późnej nocy gadały i bawiły się. Trzeba się przecież było w końcu dobrze poznać z kolegami z Krakowa. Nie dotyczyło to wychowawców, którzy po całym dniu padli jak muchy.

Dzień trzeci – Wtorek
Mimo że dzieciaki siedziały do późna w nocy, to one pierwsze wstały i ze zniecierpliwieniem dopytywały się kiedy W KOŃCU wyjedziemy. Celem naszej wyprawy była Dolina Kościelisko- Jaskinia Mroźna. Droga nie była wyjątkowo trudna, a i otaczające nas widoki dodawały sił. Okazało się, że nazwa jaskini idealnie do niej pasuje, bo w środku było strasznie zimno. Jak później się dowiedzieliśmy temperatura wewnątrz wynosi zawsze około 6 stopni Celcjusza. Dzieciaki próbowały znaleźć jakiegoś nietoperza, ale prawdopodobnie wszystkie się ich wystraszyły  Rzeźba krasowa i Jeziorko Sabałowe podobały się wszystkim.
Wieczorem odbyliśmy spacer po Krupówkach. O tej porze roku jest tam naprawdę duży tłok, pełno artystów ulicznych, wózków z oscypkami i innymi smakołykami, oraz kramików z pamiątkami. Wszystko to przyciągało uwagę i było niezwykle ciekawe dla naszych podopiecznych.
Dzień był męczący, ale nie przeszkadzało to dzieciakom późno położyć się spać. Jedynie wychowawcy, którzy lat mają trochę więcej niż podopieczni (ale nie tak dużo znowu) szybko położyli się do łóżek.

Dzień czwarty – Środa
Dzisiejszy dzień spędziliśmy w Krakowie. Najpierw odwiedziliśmy park linowy w Kryspinowie. Oprócz tras linowych mogliśmy spróbować tam takich atrakcji jak skok na linie, przejście po siatce czy ścianka wspinaczkowa. Dzieciaki były wniebowzięte, bo wreszcie ich energia mogła zostać spożytkowana.
Potem wizyta na stadionie Wisły Kraków. A tam niespodzianka. Na spotkanie z nami przyszli zawodowi piłkarze – Radek Sobolewski i Patryk Małecki. Autografom, zdjęciom i pytaniom nie było końca. Radek podarował nam swoją koszulkę z autografem , która zostanie przekazana na kolejne licytacje charytatywne dla Stowarzyszenia „Lwów Północy”. Po spotkaniu udaliśmy się na podchody.
Joshi i Mateusz („SKWK”), którzy na kulturze Krakowa znają się jak nikt, przygotowali dla dzieciaków podchody. Musiały one na Starym Rynku znaleźć odpowiedzi na pytania. Zajęło im to 2,5 godziny, ale czas szybko minął w wesołych nastrojach.
Po udanych podchodach wszyscy poszliśmy na lody (były pyszne i z pewnością nam się należały) i kupowaliśmy pamiątki. Na koniec dnia zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.

Dzień piąty – Czwartek
Dzień zaczęliśmy od Wędrówki na Dolinę Miętusią. Droga nie była łatwa, ale oczywiście nikt się nie poddał. Widok na Kominiarski Wierch i Czerwone Wierchy zrekompensował wszystko. Dzieciakom nazwa doliny kojarzyła się jednoznacznie z naszym Miętusem ze Stowarzyszenia…
Potem udaliśmy się na lody i pyszną watę cukrową. Była tak wielka, że dzieciaki nigdy tak wielkiej waty nie widziały, nie mówiąc już o jej jedzeniu. Jednak nasi podopieczni to twardzi zawodnicy i każdy zjadł dzielnie całą swoją porcję.
Po słodkościach wzięliśmy kąpiel w zimnym strumyku we wsi Murzasichle. Po początkowych trudnościach w zanurzeniu się, nasze ciała przyzwyczaiły się do temperatury wody i dzieciaki miały niezłą zabawę pluskając się strumyku.
Wieczorem odbyło się ognisko. Wszyscy piekli kiełbaski, a nasz Pan Gaździna opowiadał nam ciekawe historie o górach. Oczywiście nie trzeba nikomu wspominać, że zachowanie ciszy o 22 stało się niemożliwe.

Dzień szósty – Piątek
Dzisiaj rozdzieliliśmy siły. Krakowianie przeprowadzili desant na Dolinę Szymoszkową, a my atak na Orawicę na Słowacji. Tam korzystaliśmy z uroków parku wodnego z basenami termalnymi i odzyskiwaliśmy (tzn. wychowawcy, bo dzieciaki są niezniszczalne) tam siły utracone w dniach poprzednich. Nasi współtowarzysze tymczasem skorzystali z wyciągu Butorowy Wierch i wspięli się na Gubałówkę.
Potem znów zwiedzaliśmy Krupówki, tyle że nasze oddziały już się połączyły. Na koniec udaliśmy się na zwiedzanie zabytkowego żydowskiego cmentarza w Zakopanem .

Dzień siódmy – Sobota
Pobudka była zaplanowana na 8.00 rano, tylko właściwie nikt już nie spał. Był to ostatni dzień pobytu. Pożegnaliśmy się z gospodarzami i naszymi przyjaciółmi z krakowskich Sieborowic. Oczywiście nie było to takie łatwe. Dzieciaki płakały i narzekały, bo oczywiście nie chciały opuszczać Zakopanego. Postanowiły nawet błagać wychowawców, żeby zostać dłużej. Niestety nie było takiej możliwości.
Jednak aby choć trochę przedłużyć wycieczkę, postanowiliśmy zafundować dzieciakom odwiedziny jeszcze kilku miejsc, które warto zobaczyć.
Pierwsze były Wadowice. Tam zwiedziliśmy dom, w którym mieszkał Karol Wojtyła, czyli Jan Paweł II, pierwszy Polak, który został papieżem. Oczywiście nie mogło zabraknąć degustacji tak uwielbianych przez papieża kremówek.
Po zwiedzeniu Wadowic udaliśmy się do Oświęcimia. Obejrzeliśmy obozy w Auschwitz i Brzezince. Było to dla nas wszystkich niezwykle poruszające i silne przeżycie.
Ostatnim miejscem, na które dojechaliśmy była Częstochowa. Udaliśmy się tam na Jasną Górę. Chcieliśmy poprzez modlitwę podziękować za ten wspaniały wyjazd, który przyniósł wszystkim dzieciakom tyle radości.
Dziękujemy z całego serca organizatorom wyprawy – Stowarzyszeniu Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy” i Stowarzyszeniu Kibiców Wisły Kraków. To właśnie dzięki wam na twarzach naszych podopiecznych zawitał uśmiech, a w sercach pozostały cudowne wspomnienia z wyjazdu.
Dziękujemy !!!